Dlaczego powróciłem do prowadzenia bloga

alivebetter.pl - strona główna - 2019

Dnia 26 sierpnia 2019 roku, po 4,5-miesięcznej przerwie, postanowiłem wrócić do prowadzenia bloga. Pierwszy artykuł po powrocie poświęcam nie tylko wyjaśnieniu dlaczego zdecydowałem się na powrót, lecz również przedstawiam tu powody, które wpłynęły na (na szczęście tymczasowe) zawieszenie działalności.

Jak zapewne większość internautów wie, w marcu 2019 roku Unia Europejska zatwierdziła wprowadzenie na terenie krajów unijnych dyrektywy o prawach autorskich znanej jako ACTA 2.

Na internautów w całej Unii padł blady strach. Liczne protesty na niewiele się zdały, gdyż dyrektywa i tak ma zostać wprowadzona.

Wiele serwisów zapowiadało, że to będzie koniec Internetu jaki znaliśmy do tej pory.

Oczywiście istnieje ryzyko, że po wprowadzeniu dyrektywy (najpóźniej 2 lata od czasu jej zatwierdzenia przez Parlament Europejski) większość stron zniknie z Internetu.

Pewne źródła podają jednak, że właściciele małych przedsiębiorstw nie powinni się obawiać unijnej dyrektywy o prawach autorskich. W największym stopniu dotyczy ona bowiem biznesów dobrze prosperujących od ponad 3 lat, mających roczny obrót powyżej 10 mln euro oraz miesięczny ruch na stronie przekraczający 5 mln odwiedzin.

Ja osobiście nie liczę na obrót przekraczający 10 mln euro rocznie ani na ruch przekraczający 5 mln odwiedzin miesięcznie. Wraz ze wznowieniem działalności podjąłem wyzwanie, w którym zamierzam w ciągu roku zwiększyć ruch na blogu aż (lub zaledwie) do 100 tysięcy odwiedzin miesięcznie.

Drugim powodem kwietniowego zawieszenia działalności był właśnie bardzo mały ruch na blogu wynikający przede wszystkim z braku wiedzy i doświadczenia.

Wiedzę i doświadczenie zdobywa się z czasem.

Jeśli chodzi o prawo unijne, są dwie opcje – albo nie będzie ono tak straszne i restrykcyjne jak zapowiadano i wtedy nie zmieni się nic, albo restrykcje zostaną wprowadzone, lecz będzie można to prawo w całkowicie legalny sposób ominąć.

 

Etat vs własny biznes

 

Po kwietniowym zaprzestaniu prowadzenia bloga zacząłem dość szybko przygotowywać się do pracy na etacie. Wyższe wykształcenie mam od dość dawna, teraz uzupełniłem je dodatkowo o (dość ciekawe i wartościowe, a jednocześnie bezsensowne) kursy i certyfikaty.

Na pierwszy ogień poszła firma Accenture i stanowisko Junior DevOps Analyst. W treści ogłoszenia nie ma napisanego nic na temat wcześniejszego doświadczenia. Wręcz przeciwnie – napisane jest:

„Czego od Ciebie oczekujemy?

Przynajmniej jednego z poniższych punktów, jeśli masz chęć nauki i rozwoju, nauczymy Cię reszty:

(…)”.

Po tym jak się w miarę przygotowałem (nie tylko z jednego, ale z dwóch punktów), miałem chęć nauki i rozwoju i aplikowałem na stanowisko, przeprowadzona ze mną została półgodzinna rekrutacyjna rozmowa telefoniczna. Po kolejnych kilku dniach otrzymałem z kolei następującą wiadomość:

Accenture Screenshot 20190828-133602

Osoba, która przeprowadzała ze mną rozmowę, miała zadzwonić(!) i poinformować mnie o podjętej decyzji niezależnie czy byłaby to decyzja pozytywna czy negatywna. Zamiast zadzwonić, wysłała w niedzielę(!) emaila, którego treść widać powyżej.

Swoją drogą, jeśli firma poszukuje osób z doświadczeniem, zakładam, że chodzi raczej o stanowisko Mid/Regular lub Senior DevOps Analyst/Engineer. Z jakiej okazji w takim razie na ich stronie pojawiło się ogłoszenie na stanowisko juniora skoro nikogo takiego nie szukają…?

Nie zdziwiłbym się gdyby ogłoszenie zniknęło z sieci w ciągu kilku dni od opublikowania tego artykułu… (Aktualizacja: Ogłoszenie przetrwało nieco dłużej niż kilka dni, ale po miesiącu faktycznie już go nie ma 😀 )

Nie bez powodu również w sieci można znaleźć opinię kandydata, który aplikował na inne stanowisko, a znalazł się na rozmowie na inne…

Wniosek – w tej firmie ewidentnie brakuje organizacji… :/

Drugim ciekawym zjawiskiem są ogłoszenia publikowane regularnie przez firmę IIIT, np.: Junior Big Data DevOps Engineer oraz Junior / Regular Python Developer (Aktualizacja: Ogłoszenie na stanowisko Junior Big Data DevOps Engineer również już zniknęło…). W ogłoszeniach podawane są całkiem przyzwoite zarobki (przedział 5 000 – 10 000 PLN miesięcznie). Co ciekawe, po przejściu na stronę https://iiit.pl/#careers oraz wybraniu dowolnego ogłoszenia i kliknięciu przycisku „Apply”, pojawia się formularz zawierający m.in. oczekiwania finansowe kandydata.

Pomimo że w ogłoszeniach podawana jest dość wysoka stawka, formularz zaczyna się od opcji „do 2000 zł” 😮

IIIT formularz

Tym bardziej jest to niepoważne w mieście, w którym wynajęcie 20- lub 30-metrowego mieszkania 1-pokojowego kosztuje 2000-3000 zł miesięcznie. Jeżeli nawet gdzieś w ogłoszeniu trafi się stancja za 1500 lub 1900 zł, okaże się, że oprócz rachunków trzeba do tej kwoty doliczyć jeszcze czynsz w przedziale od 200 do 700 zł…

Zarobki poniżej 2000 zł netto miesięcznie to już granice pensji minimalnej, która w 2019 roku wynosi 2250 zł miesięcznie brutto, czyli ok. 1600 zł netto.

Z całym szacunkiem, ale nie po to spędziłem 6 lat na studiach i przerabiałem dodatkowo płatne kursy i certyfikaty żeby teraz pracować w jakiejś tam firmie za 2 tys. zł miesięcznie... Click To Tweet

Pytanie kandydata czy rozważa zatrudnienie na podstawie umowy B2B lub umowy o dzieło jest również niepoważne ze strony tej firmy. W ogłoszeniach na nofluffjobs cały czas piszą, że oferują wyłącznie umowę B2B oraz umowę o dzieło…

IIIT Junior Big Data DevOps Engineer nofluffjobs

Od czasu do czasu spotyka się ogłoszenia, w których podane są 3 możliwe formy zatrudnienia – zwykle B2B, umowa o dzieło i umowa o pracę. Skoro ktoś oferuje tylko B2B i UoD, wystarczy poinformować kandydatów, że są to jedyne dostępne formy zatrudnienia, a nie zadawać w formularzu pytanie retoryczne…

Dość powszechne wciskanie pracownikom umów B2B również nie dla wszystkich jest ułatwieniem. Z pewnością jest to ułatwienie dla pracodawcy. Dla pracownika już niekoniecznie. Ja osobiście jeżeli mam mieć aktywną działalność, sam robić przelewy do ZUS i US, odwiedzać regularnie biuro rachunkowe, to już wolę mieć własną działalność niż siedzieć gdziekolwiek na etacie.

Umowa o pracę ułatwia przynajmniej w znacznym stopniu uzyskanie kredytu na mieszkanie. Skoro tego typu umowy odchodzą do lamusa, a w firmach panuje bałagan i jest sporo krętaczy, dla mnie jakikolwiek etat traci sens.

Kończąc kwestie zatrudniania pracowników w firmach należy jeszcze wspomnieć, że znaczna część firm poszukuje kandydatów rzekomo na stanowisko juniora, lecz od kandydata wymaga się, by miał rok, nawet 2-3 lata doświadczenia komercyjnego i był biegły w przeróżnych narzędziach i technologiach. Proponowane zarobki są takie jak to na stanowisku juniora (pytanie tylko czy rzeczywiste zarobki mają jakiekolwiek pokrycie z deklarowanymi w ogłoszeniach).

Najlepiej więc by kandydat miał 25-30 lat, wszystko wiedział, wszystko umiał, wszystko robił, żeby miał przy tym z 5-10 lat doświadczenia komercyjnego i jeszcze fajnie by było gdyby zgodził się pracować za 1500-2000 zł netto miesięcznie…

Jak dla mnie jest to cyrk. Rzecz w tym, że ja nie mam zamiaru być jakimś frajerem, który miałby w tym cyrku występować... Click To Tweet

Na koniec należy jeszcze wspomnieć, że firmy programistyczne często wymagają gotowości do wyjazdów krajowych oraz zagranicznych. Mi z kolei dość często nawracająca migrena nie pozwala na tak długie i częste wyjazdy poza Polskę, a tym bardziej poza Europę.

 

Podsumowanie

 

Po dość krótkich przymiarkach do zostania etatowym programistą oraz po zdobyciu nowej wiedzy i po kilku nowych pomysłach wracam do swojej działalności.

Chęć nauki i rozwoju cały czas w sobie mam, ale nie jest to na pewno rozwój w kierunku pracy na etacie. Click To Tweet